poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 3

   Skończyła mi się kara, było późno i poszłam się przejść. Wzięłam skręta z marihuaną, założyłam bluze i byłam gotowa do wyjścia. Udałam się w stronę jeziora, zatrzymałam się na chwile. Rozejrzałam dookoła, wiatr mocno wiał, a po moim ciele przeszły dreszcze. Szłam dalej, pokonywałam kolejne odcinki drogi. Usłyszałam szelest, wzdrygnęłam się. Odwróciłam i zobaczyłam uśmiechniętą Abbie.
- Widze że chciałaś żebym tu na zawał zeszła, no spoko przecież to nic,  tylko tydzień później odbędzie się mój pogrzeb - powiedziałam sarkastycznie.
- Haha nudziło mi się, gdzie idziesz? - zapytała próbując zachować powagę.
- Nigdzie, przejść się, a ty?
- Do Zayn'a - odpowiedziała.
- O tej godzinie? Nieźle - wystawiłam jej język - To ja cię już nie zatrzymuje, chociaż ty to zrobiłaś.
- To nie to co myślisz, my się tylko umówiliśmy na maraton filmowy - powiedziała nerwowo.
Szepnęłam tylko "Tsaa" i odeszłam. Mają się ku sobie, i nie zaprzeczy, to jest na pewno randka. Po kilku minutach doszłam nad jezioro, słychać było pijanych ludzi którzy imprezują w swoich przyczepach. Usiadłam na pobliskim pomoście.Wyjęłam skręta i zapaliłam.
- Raz kozia śmierć - szepnęłam. 
Zaciągnęłam sie i po chwile wypuściłam powietrze z ust. Całkiem przyjemne uczucie. Chciałam spróbować kolejny raz, ale, ktoś złapał mnie za ramię.
- Ćpasz?! - krzyknął przerażony.. Harry? 
- Co Cię to kurwa obchodzi? - wstałam i uciekłam. 
Czy ucieczka to najlepsze rozwiązanie? Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Nie teraz. Zaczęło mi się kręcić w głowie i zrobiło mi się zimno. Zaczęłam się majgać, ciekawe jak dojdę do domu. Chciałam zaciągnąć się jeszcze raz, ale wyrzuciłam skręta gdy uciekałam. Brawo dla mnie! Oo przede mną pojawiło się dwóch Harry'ch, albo i trzech.
- Gdzie mieszkasz? - zapytali.
- Po co Wam to wiedzieć? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Zaprowadzę Cię, sama nie dojdziesz w takim stanie - może mi się przydać teraz pomoc, tylko czemu oni są tymi "ratownikami"?
Powiedziałam im adres i trzech Harry'ch zaprowadziło mnie pod dom. Od kluczyłam drzwi i skradałam się do domu. Emma i Garret już spali więc nie powinni mnie przyłapać. Na moim łóżku siedział Muminek? Na żywo jest całkiem przystojny.  Pogadałam z nim chwile i poszłam spać, a mój przystojniak do swojej krainy.
    Głowa, moja głowa. Co ja wczoraj robiłam? Skup się Lizzie! A więc poszłam nad jezioro, spotkałam Harry'ego, przyłapał mnie na paleniu skręta i odprowadził mnie pod dom. Co?! Czemu pozwoliłam mu się odprowadzić, teraz wie gdzie mieszkam. Wzięłam prysznic i poszłam na śniadanie.
- O której wczoraj wróciłaś? - zapytał Garret.
- Przed 21 - powiedziałam, szczerze nie wiem o której. "Tata" coś mruknął pod nosem i dalej konsumował swoją jajecznice.
Gdy zjadłam posiłek poszłam do swojego pokoju i poprosiłam Abbie aby do mnie przyszła. Po kilku minutach siedziałyśmy na łóżku.
- Zayn ma dziewczyne - szepnęła, a jej oczy się zaszkliły - Wtedy gdy poszłam do niego na ten maraton, chciał abym poznała Perrie, czyli jego dziewczyne - od razu ją przytuliłam. Pojedyncze łzy zaczęły spływać jej  po policzkach, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Siedziałaś z nimi? - zapytałam po chwili milczenia.
- Wykręciłam się, mówiąc że mój kot źle się czuje - zaśmiała się cicho, a ja strzeliłam duchowego facepalm'a.
- Lepszego pomysłu nie miałaś? No nie wiem, że źle się poczułaś?  - tak, to było pytanie retoryczne.
- A co u ciebie? Coś wczoraj się wydarzyło? 
- Mam właśnie pytanie, może nie powinnam teraz się pytać, ale musze. Czy powinnam porozmawiać z Harry'm o tym co się wydarzyło na dyskotece? - zapytałam.
- Ty musisz to zrobić! Najlepiej dzisiaj - odpowiedziała - daj mi twój telefon.
- Ale po co? - na mojej twarzy pojawiła się mina typu WTF i podałam jej moją komórkę. 
Pisała coś na klawiaturze i po chwili powiedziała:
- Gotowe - z uśmiechem na twarzy.
- Za godzine?! Dzisiaj?! Ughh! Mogę Ci coś zrobić? - nie ma co, tylko wysłała esemesa do Harry'ego w moim imieniu że chcę się z nim spotkać, bo musimy pogadać. 
- Co takiego? - zaśmiała się, a ja demonstrowałam jak ją zabije, oczywiście była manekinem.
*1h później*
Stałam jak ta głupia i nie wiedziałam czy podejść do ławki, na której siedział Harry. Wzięłam się na odwagę i zrobiłam to.
- Cześć - usiadłam obok niego.
- Hej, o czym chciałaś pogadać? - zapytał.
- Pamiętasz dyskotekę i co robiłam na niej? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Byłam pijana, ja nie wiedziałam co robię. Przepraszam...
- To ja przepraszam. Powinienem od razu przerwać pocałunek - powiedział. - A tego nie zrobiłem - szepnął.
Zaczęłam kierować się w stronę domu, a po chwili poczułam ucisk na nadgarstku. Owa osoba mnie obróciła do siebie, tak że stykaliśmy się twarzami.
-Czego?! - wykrzyknęłam, a po chwili poczułam usta Harry'ego na swoich. Stałam zdezorientowana, przerwałam pocałunek i zostawiłam czerwony ślad na jego policzku, za który się złapał. Napięcie odwróciłam się i biegłam dalej. Poczułam samotną łzę spływającą po moim policzku. Co się ze mną dzieje?!



***
Tak wiem, beznadziejny... 
Liczę na szczere komentarze :))

5 komentarzy:

  1. Ahh no pięknie ! Ale kurde Zayn ma dziewczyne! A ja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty Abbie na pewno nie masz dziewczyny, prawda?

      Usuń
  2. Yhm.. Tak beznadziejny rozdział. Tylko kurwa prawie się poryczałam... Pomogłam Ci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mania Oo. heh i dzieki za pomoc w ostatnim watku, nie wiedzialam czy ma dojsc do pocalunku...
    Znowu na fonie jestem i nie moge dodawac ODPOWIEDZI :cc

    OdpowiedzUsuń
  4. O łał masz talent ! świetne !Pisz następne !

    Ja dopiero zaczynam więc chciałaby sie dowiedzieć jakie są wasze opinie w komentarzach. zapraszam do mnie . ;DD
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń